expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 23 maja 2017

olej kokosowy



W całych internetach znajdziemy setki, jeśli nie tysiące takich artykułów, nie będę więc ani odkrywcza, ani nowatorska. Będę tą owcą, co to podąża za stadem a ślepo. Ale za to jak pachnie!

Nie tylko zapach, ale też cały szereg innych właściwości i mnogość zastosowań spowodowały, że ulubionym gościem na mojej zarówno kuchennej, jak i łazienkowej półce stał się olej kokosowy.

To, co już wszyscy wiecie

Jednak nie sposób pominąć tego tematu pisząc o właściwościach i zastosowaniach oleju kokosowego.
Skończyły się problemy z rozczesywaniem włosów. Niewielka ilość oleju rozsmarowana w dłoniach i nałożona na kwadrans przed myciem głowy powoduje, że moje  włosy robią to co ja chcę, nie to na co one mają ochotę. Błyszczą sobie ładnie i leżą tam gdzie mają leżeć oszczędzając mi dziwnych spojrzeń rozmówców i ludzi mijanych na ulicy, spowodowanych jakimś bardzo dotychczas typowym dla mnie kukuryku  na czubku głowy.
Nie, nie są przeciążone, nie są tłuste. 

Twarz

To jest właśnie główny powód, dla którego zdecydowałam się na ten wpis. Moja twarz dostaje czasami oleju kokosowego w ramach kuracji nawilżającej. Pracuję w warunkach ciężkich dla skóry. Temperatury do 220°C uderzające w twarz przy otwieraniu pieca, chwilę później wizyta w zamrażarce. To wszystko oczywiście poprzedzone fruwającą wszedzie mąką osiadającą na skórze, włażącą w oczy itp. Gdy już skończymy pierwszą fazę tortur wsiadam w auto i pędzę po polnych drogach od wiochy do wiochy. Hiszpańskie słońce  i kurzu dopełniają dzieła zniszczenia.  Generalnie rzecz biorąc gdyby moja skóra mogła mówić, pewnie by mi się nieźle oberwało.
Tu z pomocą przyszedł mi właśnie olej kokosowy. No rewelacja. Wbrew pozorom nie zapyta. Jest lżejszy od większości kremów, mimo że to olej. Odpowiednio zastosowany wspomaga walkę z przebarwieniami i ładnie uelastycznia skórę. Odpowiednio zastosowany, czyli bez przesady i zawsze na czystą skórę, jak serum. Ja mając skórę miejscami przesuszoną pozostawiam go na całą noc. 
Podobno działa na zmarszczki 👀👀😍 w sumie nie wiem, jeśli tak to kocham go jeszcze mocniej. 
Podobno działa na trądzik, nie wiem, bo już jestem za stara by to sprawdzić. 
Ładnie jednak działa na moją zapchaną mąką skórę piekarza (piekarki??) Świetnie radzi sobie z różnymi bardzo typowymi dla mnie rozdrapanymi cusiami. Jestem bowiem zmorą kosmetyczki, czyli typem baby, która wszystko drapie, dotyka milion razy i nic na swojej twarzy nie zostawia z spokoju.

Ja i moja atopia

Spierzchnięta skóra po kąpieli słonecznej, depilacji, czy zwyczajnie po wyjściu spod prysznica? Atopowe przesuszenia na kolanach, łokciach, dłoniach? Zaczerwienione placki i swędzenie? Zapomniałam już o tym. Zamiast balsamów i innych cudów traktuję swoje ciało olejem kokosowym. Szybciej, zdrowiej, prościej i w sumie taniej. 

Minimalizm

Kolejnym atutem jest fakt, że zamiast siedmiu różnych balsamów mam jeden słoiczek oleju. Minimalizm sprawdza się w moim wypadku w naprawdę niewielu dziedzinach, ale od czegoś trzeba zacząć.
No i ten zapach....

Kuchnia




Przejdźmy do kuchni.
Z pewnością znajdziecie sporo przepisów, w których można zastąpić zwykły olej olejem kokosowym. 

Kurczak panierowany smażony  na oleju kokosowym? Pycha! Panierowany dodatkowo zamiast w bułce, w wiórkach kokosowych? Jeszcze bardziej pycha! 
Rybka w ten sam deseń? Nawet Miniczłowiek się nie oprze!
Sałatka z olejem kokosowym zamiast oliwy? Dlaczego nie? 
Z migdałami i rodzynkami świetnie współgra. Ja lubię dorzucić jeszcze truskawkę, albo kawałki jabłek. 

Zwyczajny ryż podsmażony na oleju kokosowym z odrobiną sezamu lub chia zmienia się w smaczny i oryginalny dodatek do każdego mięsa.

Zamiast masła też się sprawdza. Nie w zestawieniu ze wszystkim, ale czasami można.

Naleśniki z olejem kokosowym? Są świetne!

Można też w bounty i owsianki i ciastka. No można naprawdę w wiele rzeczy. 

Ona nie jest normalna

Próbowaliście kiedyś kawy z olejem? Tak, serio. Kawy z olejem. Nie, nie pomyliłam się. Otóż ja jestem miłośnikiem czarnej i gorzkiej. Co ciekawe ćwierć łyżeczki oleju w kawie mi smakuje. Podobno o gustach się nie rozmawia. Na szczęście. Choć zrobiłam podstępny test na kilku osobach i dodałam im oleju nie mówiąc o tym. Wszyscy zachwycali się kawą. Gdy się  przyznałam co zrobiłam, kilku z  nich stwierdziło, że jestem nienormalna i jak można pić olej z kawą (oczywiście już po wypiciu mojej olejowej kawy i zachwycaniu się nią). Zaznaczę, że mówię tutaj o espresso. Z neską nie próbowałam takich wariacji i mimo mojego wielkiego optymizmu i wiary we wszechstronność zastosowań oleju kokosowego, jakoś nie wróżę temu duetowi świetlanej przyszłości. Jednak możecie spróbować.

Osobom stosującym różne diety mogłabym polecić, oczywiście gdybym coś wiedziała w temacie. Ja nie schudłam, ale nie bardzo mam z czego. Nie wypowiem się więc w tej materii. Nie wiem. Słyszałam, że przyspiesza metabolizm. Ale nie będę przekopywać internetów ani szukać rady u dietetyków, by zafundować wam informacje, których sami możecie poszukać, jeśli was interesują. Mnie nieszczególnie, więc wybaczcie ✌

Na co zwrócić uwagę?


Teraz w kwestii technicznej. Co warto sprawdzić.
Warto sprawdzić, czy olej, który chcemy kupić pochodzi z tłoczenia na zimno, czyli w temperaturze nie przekraczającej 40 stopni. Warto sprawdzić, czy  jest nierafinowany, niefiltrowany i nieoczyszczany. Taki właśnie jest najlepszy.
Proces rafinacji przeprowadzany jest przy  udziale chemicznych substancji, a późniejsze oczyszczanie go powoduje "wyczyszczenie" go z naturalnych dobrodziejstw, czyli witamin i minerałów.
Oczywiście olej rafinowany  ma dłuższą datę ważności. Jeśli nie jesteś pewna, czy spodoba  ci się przygoda z olejem kokosowym, na pierwszy  zakup można się skusić na taki. Z pewnością będzie on też tańszy od nierafinowanego i nieoczyszczanego. Taki paradoks naszych czasów. Coś jak z ryżem. Ten nieoczyszczony jest droższy od tego czystego... Ale tak mamy urządzony świat, więc nie ma co polemizować.

Jestem niekwestionowanym fanem tego specyfiku. Ja snobka z kosmetykami z najwyższej półki, od zawsze twierdząca, że mogę ubrać się w lumpku, ale to co sobie na ryło nakładam to już inna kwestia. Trochę ten trend utrwaliło moje atopowe zapalenie skóry i uczulenie na większość tuszy do rzęs. Była dobra wymówka to i sobie folgowałam. Co się jednak okazuje, nie wszystko złoto co się świeci.

Dzisiaj piszę ze specjalną dedykacją dla osoby, której zapach tego kokosa zastępuje wszelkie inne. Która fiksuje na punkcie kokosa od kiedy ją znam, a znam ją, wstyd się przyznać od ... no trochę dłużej niż osiemnastu lat powiedzmy. Dla mojej kochanej Sis. To tak trochę przypadkiem może, ale zawsze gdy używam oleju kokosowego myślę o niej. 

Stosujecie olej kokosowy? Może znacie jakieś ciekawe potrawy, w których przygotowaniu można by zastosować kokos? Podzielcie się!

piątek, 19 maja 2017

Temps dels flors Girona 2017



Od lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia w stolicy naszej prowincji, Gironie obchodzi się kwiatową imprezę. Została ona zapoczątkowana przez Marię Cobarsi, która w 1954 roku zorganizowała pierwszą ekspozycję. 
Początkowo impreza trwałą krócej, ograniczała się do jednego majowego weekendu i obejmowała prezentację głównie bukietów kwiatów,  oraz roślin.
Z biegiem lat cała impreza rozrosła się do  tygodnia czasu i biorą w niej udział wszyscy, którzy mają na to ochotę. Profesjonaliści i amatorzy w każdym wieku. Miejsce, które mnie najbardziej zachwyciło stworzyli właśnie najmłodsi. Ale o tym za chwilę. Organizowane są rozmaite konkursy a do miasta ściągają tłumy turystów z całego kraju i nie tylko.
Rozmiarowo też uległa zmianom. Obecnie obejmuje całą starówkę, która zamknięta w średniowiecznych murach jest pięknym miejscem potęgującym bardzo wrażenia z tej obecnie już ulicznej wystawy. Na terenie całego miasta możemy spotkać kwiatowe akcenty zamontowane na ta okazję.
Czy zapiera dech? Niekoniecznie, o gustach się jednak nie rozmawia. Jest to jednak z pewnością ciekawe i warte zobaczenia zjawisko. Nie można autorom odmówić kreatywności. To właśnie ten aspekt mnie najbardziej urzekł. Coś z niczego, recycling i po raz kolejny dzieci tworzące niesamowite kompozycje.
Spójrzcie.




























Na koniec to, co mnie urzekło najbardziej. Ulica udekorowana szeregiem Tipi udekorowanych przez dzieci z miejscowych szkół i przedszkoli. Kreatywność powala a wykonanie trzeba przyznać kosztowało z pewnością sporo pracy.











































Moja relacja niestety nie obejmuje jednego ważnego punktu. Katedry. Stało się tak dlatego, że wybraliśmy  się w niedzielę i zwyczajnie nie dało się do schodów prowadzących do katedry dojść. Nie wiem, czy mieliście kiedyś okazję odwiedzić Jarmark Dominikański w Gdańsku, otóż moje wrażenia co do ścisku i ilości turystów były bardzo zbliżone. Jeśli jednak zdecydujecie się odwiedzić Gironę w maju i przyjrzeć się kwiatowej imprezie, szczerze polecam dopchać się pod katedrę.