expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

piątek, 20 stycznia 2017

11 sposobów na ułatwienie pierwszych miesięcy z dzieckiem


Wspominam swoje początki z Miniczłowiekiem. Jest kilka rzeczy, które znacznie mi je ułatwiły. Kilka z nich jest bardzo oczywistych, ale z pewnością niektóre cię zaskoczą. Większość zakupów wyprawkowych to sprawa bardzo indywidualna, każda z nas ma inne potrzeby, inny budżet, inną ilość miejsca na magazynowanie całego tego majdanu. Dlatego też podkreślam to jest lista rzeczy, które MI bardzo się przydały.
Niebawem sporządzę też listę rzeczy, których zakup był kompletną stratą pieniędzy.


1. Niania

Dobra kamera z dużym zasięgiem. Dzięki niej nie byłam uwięziona w sypialni, nasłuchując czy panicz już się obudził czy jeszcze nie. Nie ważne, czy masz wielki dom, czy małe mieszkanie. Zamiast nastawiać ucha, czy podrywać się co chwilę, możesz spokojnie wypić kawę, wyprowadzić psa czy zrobić obiad. Moja z Jane pozwalała mi na wyjście przed dom i wypicie kawy na świeżym powietrzu.

2. Garderoba

Postawiłam na jasne ubranka. Dzięki temu mogłam je wszystkie prać razem bez obaw, że coś zafarbuje. Bawełna, bawełna i jeszcze raz bawełna. Ujednolicenie składu pościeli, ubrań ułatwia pranie,  suszenie i prasowanie. Koroneczki i hafciki są słodkie i w ogóle, ale praktyczniej mieć na uwadze wygodę własną i dziecka.

3. Kubek

Kubek termiczny. Znasz te wszystkie memy o zimnej kawie itp?  Otóż ja nie wiem co to jest zimna kawa. Brzydkie są? Gdzie tam, teraz można kupić ceramiczne, bambusowe, folkowe, białe, czarne i sinopapuciate jaki tylko sobie wymyślisz.

4. Chłodzenie

Zawsze pod wózek do torby z wodą wrzucałam zamrożone wkłady do turystycznej lodówki. Tak proste i genialne zarazem. Picie ciepłej wody w upale to żadna przyjemność ani dla ciebie, ani dla dziecka. Ja wrzucałam też dwa wkłady do wózka, po bokach pod materac tak, by nie miały kontaktu z paniczem, jednak wychładzały trochę jego otoczenie. 

5. Transport

Nosidełko. Bardzo chciałam chustę, jednak ze względu na wiecznie towarzyszący mi pośpiech wybrałam nosidełko. Po prostu wiązanie zajmuje więcej czasu niż zapięcie kilku klamerek. Jest to jeden z tych zakupów, do których należy podejśc trochę, jak pies do jeża. Dokładnie przyjrzeć się ergonomiczności nosidełek. Na szczęście w sieci znajdziesz mnóstwo zestawień z dokładnym opisem. W końcu chcemy nosidło, nie wisiadło.

6. Tetra

Tetrowe pieluchy. Ponadczasowe, tanie i do wszystkiego. Zastąpiły parasolki, śliniaki, ściereczki i milion innych gadżetów. 

7. Pomoc

A właściwie jej brak. Z jednej strony jest trudniej. Z drugiej jednak masz święty spokój i robisz co chcesz, kiedy i jak chcesz. 

8. Rękawice do wózka

Genialny moim zdaniem wynalazek na zimowe spacery. Nasze z la millou. Mo wydać się rzeczą zbędną, ja jednak uważam, że były strzałem w dziesiątkę i doceniłam je już podczas pierwszej podróży do Polski. Gdybym miała natomiast przeżyć całą zimę w kraju z pewnością piałabym peany na ich temat.

9. Wózek

Lekki, wielofunkcyjny i przede wszystkim terenowy. Tym sposobem nie straszne nam były spacery po lasach, plaży, czy odwiedziny u koleżanki mieszkającej na nowo powstałym osiedlu, do którego jeszcze nie wybudowano drogi. U nas muum z Jane, moim zdaniem niezniszczalny.

10. Kalendarz

Osobny kalendarz ścienny powieszony w dyskretnym miejscu, a w nim wszystkie daty szczepienia leki, waga. Wszystko to co chcesz zapamiętać, lub czego nie chcesz przegapić. Ciężko jest w pierwszych miesiącach ogarnąć pamiętnik dzidziusia. Tym sposobem mam brudnopis, z którym dużo łatwiej było później stworzyć fajną pamiątkę dla Młodego.

11. Termos

Nie będziemy tu dyskutować na temat wyższości kp nad resztą świata. Karmisz modyfikowanym, dokarmiasz? Przed pójściem spać zostaw gorącą wodę w termosie. Dużo szybciej przygotujesz swojemu miniczłowiekowi szamę i wrócicie do ciepłego wyrka.
 

Masz jakieś ciekawe propozycje, które uzupełniłyby tą listę? Dawaj! Z pewnością się przydadzą! 






środa, 18 stycznia 2017

10 trików ułatwiających prasowanie



Jestem dziwadłem, które prasuje w domu dosłownie wszystko. Lubię i muszę. Przy kłopotach moich i miniczłowieka ze skórą jest to niezbędne. Jest kilka trików, które bardzo ułatwiają mi ogarnięcie tego tematu. Oto kilka podstawowych. 
  

1.Przechowywanie

Zmierzyłam sobie dokładnie półki i szuflady w których chowam pościele, obrusy, ścierki i prasując składam je w taki sposób, bo pasowały do rozmiaru szuflady. Dzięki temu nie powstają dodatkowe zagniecenia i oszczędzam miejsce. Na nic nam świetne sztuczki dotyczące przechowywania jeśli nie pasują do naszego wymiaru mebli. 

  2.Obrusy i serwety

Te których nie używamy na codzień, zawsze mają zagniecenia w miejscu złożenia. Jeśli żelazko samo sobie z nimi nie radzi sprawę załatwia przejechanie mokrą szmatką w miejscach zagnieceń. Nie marnuję czasu na "zaparowywanie" całego obrusu, w ten sposób w moment jest idealny.

3.Oddychanie

Nigdy nie chowam ubrań do szaf bezpośrednio po prasowaniu. Muszą sobie pooddychać, wystygnąć. Jeśli schowamy nawet świetnie powieszone koszule bezpośrednio po prasowaniu do szafy, bardzo szybko się pogniotą. 




4.Guzik

Bardzo ważne w przypadku na przykład koszul jest zapięcie pierwszego guzika. Dzięki temu koszula nie utraci swojego kształtu, nie powstaną brzydkie zagniecenia na przodzie i kołnierzyk się nie zdeformuje.





5.Prasowanie pościeli

Zdarza mi się prasować prześcieradło bezpośrednio na materacu. Dzięki temu nie ciągnie sie po podłodze i nie musze sie z nim szamotać. Jeśli jednak prasuję na desce, ustawiam za nią dwa krzesła tak, by wyprasowana część opadała przez oparcie na siedzenie. W ten sposób świeżo wyprasowane nie gniecie się i nie brudzi. Drugim sposobem jest prasowanie złożonego. Jest to bardzo wygodne, zwłaszcza jeśli nie dysponujesz miejscem by rozstawić krzesła. Prześcieradła z gumką zawsze prasuję złożone gumą do góry symetrycznie, ułatwia to też późniejsze ich złożenie do schowania.

 




6.Grupowanie

Bardzo ułatwia mi prasowanie grupowanie ubrań. Koszul, spodni Miniczłowieka, koszulek, naszych spodni. Osobno też prasuję powłoczki na poduszki, ścierki i duże pościele.


7.Firany

Wieszam mokre, w większości przypadków później po prostu nie trzeba ich prasować, prostują się pod własnym ciężarem. Jeśli jednak konieczne jest prasowanie robię je z dużym wyrzutem pary na wisząco. Te, które prasuję tradycyjnie do schowania zawijam w rulon zamiast składać w kostkę. Dzięki temu unikam powstawania dodatkowych zagnieceń. 




8.Prasowanie na mokro

Dobrym rozwiązaniem jest prasowanie np powłok, gdy są jeszcze lekko wilgotne. Nie potrzebujemy wówczas używać pary. Zwróć uwagę na skład materiału, jeśli to stuprocentowa bawełna nie ma problemu, jednak rzeczy z domieszką elastanu, czy lniane nie należy prasować na mokro.  Szybciej się niszczą i odkształcają.

 
 






 

9.Suszarka

Jeśli używasz suszarki do ubrań pamiętaj o pogrupowaniu ubrań do suszenia wagowo. Te cieńsze, lżejsze suszą się szybciej niż grube i ciężkie. Ja składam je przed włożeniem do suszarki.  Wyjmuję ubrania jak najszybciej po wyłączeniu suszarki i składam. Nie prasuję bezpośrednio po suszeniu, daję im wystygnąć. Jeśli nie przeładujesz suszarki ubrania również nie będą tak pogniecione. Lepiej wstawić dwa cykle, w pierwszym wkładzie te cieńsze, w drugim grubsze. Jeśli wstawisz drugi cykl bezpośrednio po pierwszym maszyna wykorzysta ciepło z pierwszego cyklu do wysuszenia drugiego wkładu. 
 
 








10.Narzędzia

Niewątpliwie bardzo ważnym aspektem jest posiadanie odpowiednich narzędzi. Dobre żelazko wykona połowę pracy za ciebie. Warto zainwestować w stację parową z dużą mocą i porządnym wyrzutem pary. Jeśli z powodu braku miejsca lub ograniczeń budżetu nie możesz sobie na to pozwolić spraw sobie porządne żelazko. Oszczędzisz czas, nerwy i unikniesz niespodzianek w postaci poprzypalanych ubrań. Ta sama zasada tyczy się dobrej deski. Szeroka, stabilna deska do prasowania, która nie wywraca się co chwilę, nie tańczy przy każdym ruchu to duża pomoc, tym bardziej gdy prasujesz często.  
Masz jakieś ciekawe triki ułatwiające organizację domowych obowiązków? Podziel się! Ja wciąż szukam nowychh rozwiąań, by te zajęcia zamienić z obowiązku w przyjemność. Na tyle, na ile to możliwe oczywiście :)

niedziela, 15 stycznia 2017

Wspomagacz na zimowe popołudnia


Gorąca czekolada z bitą śmietaną

Czekolada na gorąco w wydaniu proszkowym sklepowym zupełnie  mnie nie przekonuje. Zaopatrzyłam się w prawdziwą gorzką czekoladę, taką 95%. Jeśli jednak macie do dyspozycji zwykłą tablliczkę gorzkiej, też się nada.
Ale po kolei.

Potrzebujemy:
  • 50g gorzkiej czekolady
  • 200ml mleka
  • 50ml śmietany
  • wanilię (lub cynamon, pieprz, chili, albo gotowy zestaw przypraw do deserów)
  •  szczyptę soli
  • bitą śmietanę do dekoracji
Wszystkie składniki ( poza ostatnim) wrzucamy do rondelka, przyprawiamy wedle uznania i podgrzewamy mieszając do momentu, aż czekolada się rozpuści. Przelewamy do filiżanki, dekorujemy bitą śmietaną i odrobina startej czekolady i tutaj zaczyna się zabawa. Jeśli jesteśmy przewidujące i przygotowałyśmy naszą czekoladę w godzinach gdy dziecię bądź dziecięcia są w szkole a mężowie w pracy to świetnie. Siadamy i delektujemy się. Jeśli przygotowałyśmy wystarczającą ilość dla wszystkich obecnych możemy spokojnie rozdzielić racje i przejść do konsumpcji. Jeśli jednak nie - run forest run - zaczynamy uciekać. Należy to zrobić szybko, jednak ostrożnie, by podczas ucieczki nie utracić cennego trunku gubiąc jednocześnie ścigających nas w celu odebrania cennego trunku domowników. Gdy już dotrzemy w bezpieczne miejsce (warto pomyśleć o nim wcześniej, by nie dać zbytnio wystygnąć czekoladzie błądząc w poszukiwaniu sensownej kryjówki) możemy zacząć delektować się naszym napojem. Pamiętajmy jednak, by w rzeczonej kryjówce zamknąć drzwi od środka. 





 

Tym z was, które dały się złapać i utraciły czekoladę polecam coś mocniejszego na ukojenie nerwów.

 


Każdy przygotowuje kawę na swój sposób. Ja poza niezastąpionym kubkiem czarnej i gorzkiej nescafe o 4:30 nad ranem, jestem od dłuższego już czasu fanem kawy z ekspresu. Uwielbiam ją na milion sposobów. No i jak wiadomo do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja. Nespresso tej zimy zaskoczyło mnie dwoma nowymi smakami. Są trzy. Sachertorte, apfelstrudel i linzertorte. Jednak to dwa ostatnie skradły moje serce. Są idealne same w sobie, bez żadnych dodatków, jednak zimowa kawa wymaga użycia mleka. Spróbujcie mleka kokosowego, lub ryżowego. Słabo znoszę laktozę, więc wybieram właśnie takie, co ciekawe kawa jest dużo lepsza z takim mlekiem, niż z tradycyjnym. Ważna sprawa to podgrzać je przed dolaniem do kawy. Ja odwracam kolejność. Podgrzewam 1/3 filiżanki mleka i na to gorące już mleko robię kawę. Do zimowej kawy potrzebny jest prąd (baileys, sheridan's, whiskey co kto lubi) i jest on przedostatnim, kluczowym składnikiem zimowej kawy. Ilość prądu zależy od was. Ostatnim składnikiem jest nieodzowny w takich przypadkach (mówię tu o wcześniejszej utracie czekolady) kawałek murzynka.